niedziela, 19 stycznia 2014

Prawdziwe Ja, osobisty potencjał życiowy, czy los przynoszący kolejne rzeczy, na które bezrefleksyjnie trzeba się godzić?



Na czym w zasadzie polega proces odblokowywania potencjału? Dochodzeniu do swojego prawdziwego ja? Długo się nad tym zastanawiałem i chyba najprościej powiedzieć jest, że dawno temu, gdy człowiek jest bardzo małym człowieczkiem, wydarzają się w jego życiu różne sytuacje. Czasem miłe, przyjemne, a czasem bardzo trudne, przerażające, czy wręcz niewyobrażalnie obciążające. Czasem to może być przemoc psychiczna, a czasem może być fizyczna, czasem ogromnie wygórowane oczekiwania rodzica, kiedy indziej znów bardzo silna kontrola, albo wszystko na raz.

Różne typy zachowań charakterystycznych dla rodzin dysfunkcyjnych (DDD) oraz alkoholowych (DDA) powodują ogromne spustoszenie w psychice dziecka, później stającego się dorosłą osobą. Sieć powiązań i mechanizmów w jakich taka jednostka musiała dorastać w oczywisty sposób spowodowała zablokowanie potencjału, indywidualnej energii jaką każda jednostka rodząc się posiada. Psychologia Procesu (POP) mówi o tym, iż tworzą się wtedy progi i rozdział procesu na wtórny(ten którego nie akceptujemy w sobie) i pierwotny(ten który akceptujemy i się z nim utożsamiamy). Zwykle za progiem na wtórny proces jest ta część energii od której musieliśmy się jakoś odciąć w dzieciństwie. Np. grzeczne dziewczynki nie mogą się złościć. I później na wiele lat złość zostaje zablokowana, a dostęp do niej staje się bardzo trudny. Np. procesem wtórnym takiej osoby będzie ktoś, kto wyraża złość lub w jakiś sposób z niej korzysta dla siebie wspierająco.

Gestalt, znów mówi o mechanizmach unikania kontaktu z emocjami. A to one rodzą się w momencie trudnych sytuacji, np. gdy dziecko jest bite, albo karane, ale też w pozornie zwykłych sytuacjach życiowych. Rodzą się wtedy emocje, których nie sposób wtedy wyrazić, np. złość na rodzica, albo ogromny smutek.
I o co w tym wszystkim chodzi? A no o to najczęściej, o to, że bardzo często jednostki chcą to wszystko ułożyć na poziomie intelektualnym (bo przecież to nie ma żadnego znaczenia, to było i minęło, sprawa zamknięta) nie dopuszczając do siebie świadomości, ze nie jesteśmy tylko intelektem. Ze mamy tez świadomość emocjonalna i uczuciowa oraz posiadamy tak piękne i cudowne narzędzie do wyrażania nas w tym wymiarze, jak ciało. To w nim zakotwiczone są właśnie emocje i to wszystko, do czego głowa nie chce wracać. Później te emocje blokują się w ciele i przez wiele lat ograniczają je poprzez różnego rodzaju choroby, czy objawy psychosomatyczne. Mogą też „wybuchać” w najmniej odpowiednich momentach. Czy powodować dyskomfort we wchodzeniu w relacje, w realizowaniu swoich celów czy po prostu poczucia radości z życia na co dzień.

Ktoś kiedyś powiedział, ze jeśli Bóg traci nadzieje, to zsyła chorobę. Tak trochę jest. Nerwice, depresje, ataki nieuzasadnionej z pozoru agresji, to wszystko mogą być właśnie walczące o uwolnienie z ciała emocje. Skoro nie mogą normalnie, to muszą szukać innych dróg ujścia.

I wtedy właśnie pojawia się problem. Ktoś idzie do terapeuty i mówi: „no wylecz mnie, bo mam objawy, a wszystkie badania jakie udało się zrobić mówią, że jestem zdrowy”, najczęściej już na początku słychać, że coś się wcześniej zadziało. Że to nie było normalne. Ale do tego trzeba dopiero powoli dojść. Odkryć na nowo siebie i to co w środku. Poszukać swoich prawdziwych potrzeb i tych miejsc, gdzie coś się zablokowało. Gdzie nie płynie. A gdzie i jak nie płynie? oto kilka przykładów tego, z czym przychodzą Klienci z takich właśnie rodzin: "Ogólnie jest ok, ale cały czas czegoś mi w życiu brakuje", "jestem zbyt ambitny", "partner nie jest tak doskonały jakbym sobie tego życzyła", „perfekcjonizm, to moje drugie imię”, "zdarza mi się wybuchać agresją, lub coś rozwalać zupełnie bez powodu", "błache rzeczy wyprowadzają mnie z równowagi", "mam problem z opóźnianiem działania", "mam kłopoty z doprowadzaniem rzeczy do końca", "ciągle boje się, że mi się nie uda", "mam wrażenie, że każdy potrafi zrobić coś lepiej niż ja", „mam potworne lęki i wręcz napady paniki”.

Zwykle wtedy warto przyglądnąć się temu, co w nas zablokowane i skąd może to wynikać. A warto. Bo czasem kilka spotkań z Terapeutą potrafi zmienić postrzeganie świata, lub uświadomić, że z tymi problemami można pracować na dużo głębszym poziomie niż tylko poprzez szkolenia motywacyjne, dające kopa na kilka dni, lub książki wielkich mówców i „liderów biznesu”, którzy zarabiają zwykle właśnie na sprzedawaniu książek i podróżowaniu po świecie szkoląc z tego, co napisali w swoich książkach.

Czasem warto sięgnąć głębiej… poszukać zagubione części siebie i zacząć je - jak to mówi POP - integrować. Wtedy też pojawia się zmiana w życiu i poczucie, że my nim rządzimy, a nie ono nami. Że po prostu mamy na nie wpływ, a nie dryfujemy po różnych miejscach będąc tam z przypadku, a nie w wyniku własnych potrzeb i decyzji.




Koniec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz